do góry
  • Czas pracy:
    pn-wt-czw 7:00-15:00 śr 7:00-17:00 pt 7:00-13:00
  • ul. Oświęcimska 2
    42-674 Zbrosławice
  • tel.
    (32) 233 70 12
    fax
    (32) 233 71 00
06/VI
kategoria:
Sport

Wielki sukces polskiego 13-latka! Dwudziestu chłopaków z całego świata rywalizowało w corocznym turnieju Longines Futures Tennis Aces organizowanym przy okazji Roland Garros. Po raz pierwszy całą imprezę wygrał Polak - Martyn Pawelski.

- Jak ja się denerwowałam. To jest nie na moje nerwy – opowiadała po ostatniej piłce turnieju szczęśliwa Aleksandra Pawelska, mama Martyna. Sama przez wiele lat uprawiała piłkę ręczną i wie jak trudny jest sport zawodowy. Ale chyba nie spodziewała się, że syn dostarczy jej takich nerwów i takiej radości.

Ostatnie bowiem co można powiedzieć o kolejnych pojedynkach młodego gliwiczanina, to to, że były pozbawione emocji. Już samo wyjście z grupy (rywalizowano w czterech grupach po pięciu tenisistów, do ćwierćfinału awansowało dwóch najlepszych) Polak zapewnił sobie w ostatnim pojedynku. Potem emocje już tylko rosły. Sprzyjał temu regulamin turnieju, który zakładał sety do czterech, przy równowadze rozgrywanie „decydującej piłki”, a zamiast trzeciego seta tie breaka do siedmiu, ale bez przewagi dwóch punktów. Jak się okazało było to kluczowe w wypadku występów polskiego tenisisty.

W ćwierćfinale Pawelski trafił na Amerykanina, który swoją grupę wygrał bez straty seta. Z Polakiem jednak pierwszego przegrał w tie breaku, a drugiego po jednym przełamaniu. Już awans do półfinału był dla Pawelskiego wyrównaniem najlepszego wyniku reprezentanta Polski w ośmioletniej historii turnieju. Ale 13-latek dopiero się rozkręcał.

W meczu o finał zmierzył się z Japończykiem i gdy błyskawicznie wygrał pierwszą partię 4:0 wydawało się, że Polak łatwo wygra. Nic bardzie złudnego. Rywal szybko odskoczył na 2:0 i mimo starań Pawelskiego nie pozwolił się dogonić. O awansie do ostatniego meczu turnieju miał rozstrzygnąć tie break. Martyn prowadził już 5:4, ale kolejne dwie piłki na swoim koncie zapisał rywal. Zrobiło się 5:6 i piłki meczowe. Martyna uratował serwis dając mu najpierw wyrównanie, a potem zmuszając Japończyka do stosunkowo prostego błędu. 7:6 i awans do finału stał się faktem.

W meczu o tytuł naprzeciw Polaka stanął Chak Lam Coleman Wong, Chińczyk rodem z Hongkongu, który w drodze do finału z zimną krwią odprawiał Hindusa i Austriaka. I znów mecz rozpoczął się od szybkiego prowadzenia Pawelskiego. Jednak po wygraniu dwóch gemów „decydującą piłką” coś się w grze Polaka zacięło i kolejne pięć gemów, do stanu 2:4, 0:1 zapisał na swoim koncie Wong. Młodzi tenisiści walczyli gem za gem, a o zaciętości pojedynku niech świadczy fakt, że z 12 rozegranych w tym meczu gemów aż siedem kończyło się „nagłą śmiercią”. O losach drugiego seta znów zdecydował tie break. Od stano 3:3 punkt zdobywał już tylko gliwiczanin i dzięki temu zaraz po tie breaku tenisiści przystąpili do rozgrywania kolejnego, który zastępował trzeci set.

Tu zdawało się, że szczęście opuściło Polaka, a do głosu doszły emocje. Po kilku prosto wystrzelonych w aut piłkach Pawelski przegrywał 1:4, a chwilę później 4:6. Na trzy meczbole dla Chińczyka się jednak skoncentrował i krok po kroku odrobił straty. Gdy było po sześć i znów miała decydować jedna piłka, mama schowała twarz w dłoniach, a publiczność wokół kortu zamarła.

Ostatnia piłka turnieju okazała się długą wymianą, po której piłka zagrana przez Wonga wylądowała na aucie, a Polak wypuścił z rąk rakietę i miał minę pokazującą jedno: „jak to możliwe, że ja to wygrałem?

Potem była już tylko radość, uściski, gratulacje, wielki puchar, nagrody – w tym stypendium w wysokości dwóch tysięcy dolarów rocznie na sprzęt do czasu ukończenia 16 roku życia i wreszcie gratulacje od niebyle kogo, bo samego Andre Agassiego i Alexa Corretji, którzy z finalistami Longines Futures Tennis Aces rozegrali kilka pokazowych tie breaków. Wszyscy bawili się przy nich przednio, bo norma emocji została już wcześniej wyczerpana.

- A ja ciągle nie wierzę, że udało mi się ten turniej wygrać – powtarzał jeszcze parę razy po zejściu z kortu i dekoracji zwycięzców młody bohater z Polski.

tekst: Adam Romer
źródło: www.tenisklub.pl
fot. Alexis Reau/SIPA

 

Redagował: Wojciech Kretek

Klawisze Dostępności

Przejdź do menu głównego:
Alt i 0
Przejdź do treści strony:
Alt i 1
Mapa Witryny:
Alt i 2
Wersja kontrastowa:
Alt i 4
Wyszukiwarka:
prawy Alt i W

Zamiast klawisza Alt możesz użyć H